Osiem wstrząsających historii

Temat przemocy domowej jest podejmowany w debacie publicznej, ale dalej nie idzie za tym żadne konkretne rozwiązanie. Dramaty wielu rodzin dzieją się w czterech ścianach, a wielu sąsiadów, współpracowników, a przede wszystkim rodzina nie reaguje, a wręcz przeciwnie, odradza zgłaszanie sytuacji do władz i jednostek odpowiedzialnych za interwencję. Daria Górka w swoim przejmującym reportażu  “Aż do śmierci. Prawdziwe historie przemocy domowej, która zmusza ofiarę do zbrodni” (https://www.taniaksiazka.pl/az-do-smierci-marcin-chmiel-p-1298950.html) oddaje głos ośmiu kobietom, które w akcie desperackiej próby uwolnienia się od oprawcy zabijają go. Obecnie osadzone w więzieniach odpowiadają za morderstwo człowieka, a nie potwora, z którym żyły przez lata.

Rozmówczynie Górki pochodzą z różnych warstw społecznych, więc na początku publikacja pozbywa się łatki stereotypu. Kobiety, które były w epicentrum przemocy domowej tłumaczą w jaki sposób się przejawia, i że przyjmuje nie tylko fizyczną, ale głównie psychiczną formę. Zniewolone, poniżane, nie są w pewnym momencie w stanie się bronić i nie potrafią powiedzieć dlaczego nie odeszły od mężów wcześniej. Same o sobie mówią jak o osobach o bardzo małej wartości, niepotrzebnych, niechcianych, a nawet takich, które przez lata zasługiwały na taki los.

Przede wszystkim ku przestrodze

Rozmówczynie po czasie wskazują na szereg symptomów, które nie wróżyły niczego dobrego jeszcze przed zawarciem związku małżeńskiego. Ku przestrodze dla czytelników wskazują, w jakich sytuacjach należy się ze związku wycofać i jak nie bagatelizować objawów eskalującej w błyskawicznym tempie przemocy. Ich spostrzeżenia popierają specjaliści z zakresu przeciwdziałania przemocy, którzy również udzielają się w tej książce. Bardzo ważnym jest rozdział poświęcony pracownikom Niebieskiej Linii, przeznaczonej nie tylko dla ofiar przemocy, ale też jej świadków. Tłumaczą dlaczego nie należy siedzieć cicho, gdy za ścianą rozgrywa się koszmar sąsiadów.

Z publikacji wyłania się inne, bardzo poważne zaniedbanie, ponieważ żadna z ośmiu kobiet nie miała wsparcia w członkach swojej rodziny. Każdy uważał, że muszą wytrwać, bo przysięgały przed ołtarzem, bo jakoś się ułoży, albo wręcz wmawiały, że wina lezy wyłącznie po ich stronie. Bezbronne kobiety, niemające siły, pozostawały w toksycznych relacjach. I choć wiedziały, że ich znajomi coś podejrzewają, współpracownicy widzą kryte siniaki, to nikt nigdy nie zapytał w jaki sposób im pomóc. Akty, których się dopuściły, morderstwa swoich partnerów, były desperacką próbą odzyskania wolności, skończenia piekła. Co dziwne, polski system karny nie uznał żadnego z tych czynów jako samoobrony, okazuje się, że pod ten paragraf podchodzi jednorazowe dźgnięcie nożem. Większość pań wbiła mężom nóż prosto w serce, co przerażające i symboliczne zarazem, ale w żaden sposób nie uznane za uzasadnione. Obecnie odsiadują wyroki o różnych zakresach czasowych. Paradoksalnie czują się wolne, a pracując z rzeszą psychologów coraz bardziej rozumieją, że mogły przerwać terror domowy wiele lat wcześniej.

Music obraz autorstwa freepik - www.freepik.com